Eko-dachy
Trawa na dachu? To nie obraz zaniedbanej strzechy, to najnowocześniejsze trendy ekologicznego budownictwa. Nasza cywilizacja urbanizuje się coraz bardziej. Większość mieszkańców cywilizowanych krajów mieszka lub przynajmniej pracuje na codzień w miastach. Coraz bardziej oddalamy się od przyrody i być może dlatego coraz chętniej szukamy jej zastępstwa albo namiastki w miejskim krajobrazie. Jedną z propozycji, która z pewnością przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom przyrody są zielone dachy albo ekologiczne dachy – jak można je nazywać. Są to takiego rodzaju zwieńczenia domów na których zamiast papy, blaszanych płyt czy nawet dachówki zasiewa się trawę. Rzecz jasna wymaga to specjalnej konstrukcji, bo dach przysypany ziemią i dodatkowo chłonący wilgoć jest bardzo ciężki. Ale opłaca się. Dom z góry wygląda jak niewielka łąka. Instalowanie tego typu dachów praktykuje się zarówno w dużych ośrodkach miejskich, jak i w małych miasteczkach. Warunkiem jest płaska konstrukcja dachu – od 2 do 20% nachylenia. Zielone dachy, porośnięte roślinnością to tak na prawdę żadna nowość. W krajach Bliskiego Wschodu i nad Morzem Śródziemnym znano je już w starożytności. W epoce nowożytnej były stosowane jako ochrona przed zimnem (w Skandynawii) oraz przed pożarami (w Niemczech). W latach 20-tych XX wieku architekt francuski La Corbusier, wprowadził zielone dachy do krajobrazu miejskiego. Chociaż na świecie metoda jest znana prawie od stu lat, nie znalazła sobie jeszcze zbyt wielu zwolenników w Polsce. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest na pewno mniejsza zamożność polskich inwestorów, ale też uprzedzenia co do takiego rodzaju dachów. Kojarzą się nam one z wilgocią, pleśnią i dodatkowym obciążeniem budynku, które może powodować osiadanie konstrukcji. Jednak to wszystko nie jest prawdę. Zielone dachy to niemłody już i sprawdzony sposób na uatrakcyjnienie oraz ponowne zazielenienie przestrzeni miejskiej. Wybudowanie dachu porośniętego trawą czy innego rodzaju roślinnością wiąże się z dodatkowym wydatkiem. Trzeba położyć kilka warstw chroniących podstawową powierzchnię dachu przed wilgocią oraz trzymających ciężką konstrukcję. Konieczne jest też zainstalowanie odpowiednich odpływów dachowych odprowadzających nadmiar wilgoci. Sam szczyt pokrywa się cienką warstwą ziemi lub substancji o podobnych właściwościach i zasiewa na nim roślinność. Chociaż wydatek może być duży – zwłaszcza przy większej powierzchni dachu, to korzyści są z pewnością niepomiernie większe. Przede wszystkim dach nadal spełnia te funkcje, jakie spełniał kiedyś – stanowi dodatkową warstwę chroniącą dom przed wychłodzeniem zimą i zbytnim nagrzaniem latem. Poza tym z pewnością jest jakąś dodatkową ochroną przez pożarem. W krajobrazie miejskim spełnia niezwykle istotną rolę, jako dodatkowa przestrzeń zielona. Zapewnia dotlenienie miejskiego powietrza, pochłania część zanieczyszczeń i zmniejsza efekt „miejskiej wyspy ciepła”. Dla mieszkańców jest też świetnym dodatkowym izolatorem od hałasu. Oczywiście ogrody na dachach spełniają też rolę najbardziej oczywistą – rekreacyjną. Jeżeli ktoś nie ma czasu, by wyjechać poza miasto, może udać się na kilka godzin na taki dach, pooddychać dobrze dotlenionym powietrzem i ukoić myśli spoglądając na otaczającą zieleń.